23 gru 2013

Amadeus Theodor Ernst Hoffmann- Dziadek do orzechów

Amadeus Theodor Ernst Hoffmann- Dziadek do orzechów
Czyta Elżbieta Kijowska
Wydawnictwo StoryBox
Format audiobook
157 minut
 
Magiczna i niezwykle klimatyczna opowieść, w której rzeczywistość przeplata się z krainą fantazji. Ale czy to, co spotyka Klarę to tylko wytwór dziecięcej wyobraźni? Czy księżniczka Pirlipata i orzech Krakatuk istnieli naprawdę? Kto zwycięży w wojnie z myszami?

To moje pierwsze spotkanie z Hoffmannem i muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem, ale mam też mieszane uczucia. Z jednej strony "Dziadek do orzechów" zachwycił mnie pięknem opowiedzianej historii, bajkowością, niepowtarzalnym klimatem. Wspaniała narracja sprawiła, że oczyma wyobraźni widziałam i dom Klary, i Jezioro Róż i Dziadka do orzechów i Pirlipatę. Z drugiej strony, miejscami opowieść ta wydawała mi się zbyt drastyczna i mało delikatna, ale w tych kwestiach jestem wyczulona kiedy mam do czynienia z baśniami. Mimo wszystko przeważają pozytywne odczucia i śmiało mogę stwierdzić, że to jedna z piękniejszych baśni, jakie dane mi było poznać.
  
Niewątpliwą zaletą tego wydania jest wstęp, w którym zawarto ciekawe informacje zarówno o autorze jak i "Dziadku do orzechów". Wstęp pomaga w późniejszej interpretacji baśni.
  
Słuchanie tego audiobooka jest czystą przyjemnością. Głos lektorki idealnie nadaje się do tego typu lektur- podkreśla bajkowy klimat i wprawia w magiczny nastrój. Słuchając "Dziadka do orzechów" w interpretacji Elżbiety Kijowskiej miałam wrażenie, że słucham opowieści snutą mi przez sympatyczną ciocię na dobranoc. Słuchając tego nagrania doświadcza się cudownego poczucia powrotu do dzieciństwa.
  
Polecam wszystkim, ten baśniowy audiobook- dla dorosłych będzie to wspaniała namiastka dzieciństwa i kontakt z prawdziwą sztuką, dla najmłodszych zaś cudowna baśń, pozwalająca popuścić wodze fantazji. Wszystkie dzieci marzą przecież o tym, by ich zabawki ożyły choć na moment, prawda?



Za "Dziadka do orzechów" dziękuję Audeo
https://audeo.pl/449586/dziadek-do-orzechow

20 gru 2013

Chevy Stevens- Nigdy nie wiadomo

Chevy Stevens- Nigdy nie wiadomo
Przełożył Andrzej Leszczyński
Wydawnictwo Świat Książki
Warszawa 2013
Format 125 x 200 mm
559 stron
 
"To nie będzie dobre"- pomyślałam przeczytawszy opis książki. Nie wiem dlaczego, ale mimo to po nią sięgnęłam, chociaż nawet okładka do mnie nie przemawiała. Chyba miałam nastrój na narzekanie, a ta książka wydała mi się dobrą okazją. Jednak już po pierwszych zdaniach okazało się, że tytuł jest proroczy i "nigdy nie wiadomo" oznaczało dla mnie w tym przypadku, że nie można oceniać książki bazując na opisie i okładce.
  
Sara wiedzie na pozór idealne życie- urocza córka, kochający narzeczony, zbliżający się wielkimi krokami ślub, własny biznes i piękny dom. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że Sata wychowała się w rodzinie adopcyjnej. Kiedy w końcu decyduje się na odnalezienie biologicznych rodziców okazuje się, że jej matka to jedyna ocalała ofiara pewnego seryjnego mordercy. Życie Sary zostaje wywrócone do góry nogami. Czy Sara zobaczy w swoim ojcu coś więcej niż tylko opętanego żądzą mordu szaleńca?

Atmosfera pęcznieje od pierwszych stron. Autorka trzyma w napięciu do ostatnich zdań i utwierdza, w przekonaniu, że nigdy nie wiadomo i w każdej chwili sytuacja może się zmienić. Fabuła intryguje, nutka niepewności zmusza do "doczytania do końca jeszcze tylko jednego rozdziału", a element zaskoczenia jest naprawdę dobrze przemyślany. Stevens tak wszystko rozegrała, że podczas lektury na pewno nikt nie będzie się nudził, mimo, że dość wcześnie dowiadujemy się o "hobby" ojca Sary.
  
Świetnie wykreowane postaci dodają charakteru powieści. Bohaterowie wzbudzają emocje nie mniej, niż akcja tocząca się na najwyższych obrotach. Gdyby ktoś powiedział mi teraz, że ta książka jest oparta na faktach chybabym uwierzyła.
  
"Nigdy nie wiadomo" to książka dla ludzi, którzy mają kilka godzin do zagospodarowania, ponieważ powieść wciąga jak ruchome piaski. Thriller na wysokim poziomie zdecydowanie dla fanów gatunku i tych, którzy szukają książki, która podniesie im ciśnienie.
  


Za świetną sensację dziękuję księgarni Tania Książka
http://www.taniaksiazka.pl/

19 gru 2013

Konkurs z Wydawnictwem M

Wspólnie z Wydawnictwem M zapraszam do udziału w konkursie, w którym do zgarnięcia jest książka "Po drugiej stronie" Michaela H. Browna (moja recenzja).

Jeśli chcecie zawalczyć o tę książkę, w komentarzu napiszcie w co najwyżej pięciu zdaniach dlaczego chcecie ją dostać- forma dowolna. Zwycięży odpowiedź, która wyróżni się spośród wszystkich, będzie miała "to coś", urzeknie mnie lub sprawi, że spadnę z krzesła.
Regulamin konkursu:
  1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Biblioteczka bibliofilki.
  2. Fundatorem nagród w konkursie jest Wydawnictwo M- wydawca książki "Po drugiej stronie".
  3. Nagrodą w konkursie jest jeden egzemplarz książki "Po drugiej stronie".
  4. Aby wziąć udział w konkursie należy w komentarzu pod tym postem podać imię oraz adres e-mail do kontaktu w razie wygranej oraz odpowiedź na pytanie konkursowe, które brzmi "Dlaczego chcesz dostać tę książkę?".
  5. W konkursie mogą wziąć udział wyłącznie osoby, które w przypadku wygranej podadzą adres do wysyłki nagrody na terenie Polski.
  6. Zgłoszenia będą przyjmowane od momentu opublikowania niniejszego posta do dnia  31. grudnia b.r. do północy.
  7. Wyniki zostaną ogłoszone dnia 03. stycznia 2014r. na blogu Biblioteczka bibliofilki, a zwycięzcy zostaną poinformowani o wygranej drogą mailową.
  8. Organizator konkursu zastrzega sobie prawo do wprowadzania drobnych zmian w regulaminie w trakcie trwania zabawy.
  9. Zabawa nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992r. o grach hazardowych (Dz. U. z 2009r., Nr 201, poz. 1540).

Zadanie nietrudne, więc mam nadzieję, że znajdą się chętni. Zapraszam do zabawy.

PS. Jeśli potrzebujecie powodu do organizacji konkursu, to możemy umówić się, że konkurs ma uświetnić pojawienie się Biblioteczki bibliofilki na facebooku.

18 gru 2013

Audiobook do pobrania za darmo w prezencie od Audeo!


Jakiś czas temu zdradziłam Wam mój pomysł na prezent dla całej rodziny, później pisałam o prezentach dla moli książkowych, a dziś mam dla Was informację o prezencie w formacie audio.
  
Ci z Was, którzy podróżują poznańskimi MPK pewnie już wiedzą o co chodzi, pozostałych już oświecam. Otóż, jeszcze tylko do niedzieli, Audeo udostępnia audiobook do pobrania za darmo na swojej stronie internetowej. Partnerem akcji jest właśnie MPK z Poznania- w tramwajach w tym mieście można znaleźć bombki, w których znajduje się instrukcja jak zdobyć darmowy audiobook. Ale nie tylko poznaniacy mogą cieszyć się tym wspaniałym prezentem.


Do pobrania jest "Dziadek do orzechów" Ernesta Hoffmanna. Co należy zrobić, by go otrzymać? Wystarczy wejść na www.audeo.pl/prezent, zalogować się i cieszyć tym nastrojowym prezentem.

Ja już mam i przesłuchałam. A Wy? 

17 gru 2013

Charles Dickens- Opowieść wigilijna

Charles Dickens- Opowieść wigilijna
Przełożyła Anita Zuchora
Wydawnictwo SARA
Warszawa 2002
Format 152 x 210 mm
64 strony
Klasyczna opowieść o człowieku zgorzkniałym, chciwym i wyzutym z jakichkolwiek uczuć czy skrupułów. Stary Ebenezer Scrooge to skąpiec jakich mało- jego jedynymi przyjaciółmi są pieniądze i tylko one go interesują. Nie zawsze tak było- kiedyś był on człowiekiem radosnym i towarzyskim, jednak życie Scrooge'a potoczyło się w sposób, który zamknął jego serce na wrażliwe tony. Duchy Świąt, które nawiedzają starca w Wigilijny wieczór sprawiają, że nawet w tym starym pierniku serce na powrót zacznie bić w rytmie świątecznych pieśni.
  
Któż nie zna tej książki? Licząca sobie 170 lat powieść uczy kolejne pokolenia i zmusza do refleksji moralizując na temat naszej postawy wobec ludzi, świata, życia, pieniądza i w końcu samego siebie. Wracam do tej książki co jakiś czas, nie zawsze w okresie świątecznym i myślę, chyba każdemu z nas odświeżanie tej lektury co jakiś czas wyszłoby na dobre. Mimo, że w opowieści występują duchy, nie jest to opowiadanie grozy. Duchy są symbolami, jakich wiele w "Opowieści wigilijnej". To powieść głęboka,
  
Niewielu wie, że dla Dickensa napisanie "Opowieści wigilijnej" było działaniem czysto komercyjnym- miał być to dla niego sposób na zarobienie pieniędzy na spłatę długów. Sposób niezwykle skuteczny, ponieważ obecnie, mimo, że autor bynajmniej nie czerpie już z tego korzyści finansowych, książka ta jest znana chyba na całym świecie.

Wydanie, które trafiło w moje ręce nie jest moim ulubionym- dość mała czcionka nie ułatwia lektury, a okładka nie zachwyca, jednak urzekają mnie ilustracje wewnątrz książki.

Polecam oczywiście wszystkim, zwłaszcza w tej przedświątecznej atmosferze. Coraz częściej zapominamy o tym, co jest istotą Świąt i życia, goniąc za błahostkami, które przesłaniają nam cały świat.

16 gru 2013

Ogłoszenie zwycięzców Przypadkowego konkursu

W Przypadkowym konkursie udział wzięło 28 osób, z czego dokładnie połowa wymarzyła sobie książkę "Pan Przypadek i Trzynastka", a druga połowa zechciała walczyć o książkę "Pan Przypadek i celebryci".
Jeśli chodzi o prawidłowe odpowiedzi, to oczywiście zagadki w pierwszej części przygód Pana Przypadka zatytułowane są: "Arszenik i stare obrazy", "Listonosz zawsze przychodzi dwa razy" oraz "Mężczyzna, który się nie uśmiechał", natomiast w książce, w której Przypadek mierzy się z celebrytami zagadki noszą tytuły: "Miłość i medycyna", "Znamienne stany świadomości" i "Blondyn wieczorową porą".
Pierwsza z książek powędruje do Elżbiety (k.telman@wp.pl), natomiast nowsze dzieło Pana Jacka Getnera otrzyma Mateusz (mateusz.szmytke@vp.pl). Ze zwycięzcami skontaktuję się już za chwilę, ale już teraz im gratuluję i życzę, by książki dotarły jeszcze przed Wigilią, tak, aby były miłym prezentem pod choinkę.
Pozostałym uczestnikom zabawy serdecznie dziękuję i zapraszam do regularnego odwiedzania Biblioteczki (już niedługo kolejna zabawa).

Dziękuję również Panu Jackowi Getnerowi, który jest sponsorem nagród w Przypadkowym konkursie. Pana Jacka, autora książek o Przypadku możecie spotkać podczas trwającej obecnie trasy autorskiej, a o najbliższych spotkaniach przeczytacie na Blogu Pana Przypadka, czyli TU.

15 gru 2013

Gadżety z motywem książkowym

Kilka dni temu zdradziłam Wam, jaki mam pomysł na prezent książkowy dla całej rodziny. Czasem jednak jedna książka wydaje się zbyt skromnym prezentem i warto wzbogacić upominek o coś jeszcze. Ale co?
  
Zwykle obdarowujemy bliskich gadżetami, które o ile nie są bezpośrednim przedmiotem ich zainteresowania to przynajmniej mają praktyczne zastosowanie i design nawiązujący do hobby obdarowywanej osoby. No tak, w przypadku melomanów motomaniaków, zapalonych kucharzy, majsterkowiczów, wędkarzy czy nawet dewotek większego problemu raczej z tym nie ma- wszędzie znajdą się jakieś fikuśne kubki, zabawne koszulki, breloczki czy biżuteria dedykowana dla nich. Ale co z czytelnikami?
 
Szukałam, ale efekty były marne. Gadżety z motywami książkowymi nie są zbyt powszechne. Książka w tym obszarze jest dyskryminowana, a już na pewno dyskryminowani są czytelnicy. Z odsieczą przybywa jednak Książka w mieście- sklep internetowy, w którym można kupić gadżety (m.in z motywem "I Love Books") dla miłośników książek.
http://ksiazkawmiescie.pl/

Oferta sklepu na razie jest dość skromna, ale to ciekawa inicjatywa i mam nadzieję, że niedługo będzie można znaleźć tam więcej drobiazgów. Na razie do każdego zakupu dołączany jest prezent w postaci zakładki do książek, a jeśli zapiszemy się do newslettera otrzymamy rabat na zakupy. Jeśli już o rabatach mowa, to z okazji Bożego Narodzenia, do końca roku obowiązują promocyjne ceny na torby, po wpisaniu świątecznego hasła w koszyku.
  
Nie wiem jak Wy, ale ja jestem zauroczona kreatywnymi grafikami zdobiącymi gadżety dostępne w sklepie. Książka w mieście zdecydowanie stawia na jakość i to mi się podoba.
  
Co sądzicie o tym pomyśle? A może ktoś z Was już raczy się herbatką z książkowego kubka, albo biega do biblioteki z torbą mola książkowego?

12 gru 2013

Marcin Wolski- I stała się ciemność

Marcin Wolski- I stała się ciemność
Wydawnictwo M
Kraków 2013
Format 140 x 202 mm
276 stron
Obok zbioru opowiadań pod takim tytułem i z taką okładką nie mogłam przejść obojętnie. Spodziewałam się przerażających historyjek, po których włos się jeży na głowie, ale już opis z okładki wyprowadził mnie z tego błędu. Mimo to, sięgnęłam po tę pozycję i... stwierdziłam, że w pewnym sensie jednak jest nieco przerażająca.

Marcin Wolski prezentuje kilka krótkich opowiadań i dwa dłuższe. Wszystkie są satyrą na rzeczywistość otaczającą autora i mimo, że zostały napisane w latach 70. wiele z nich nie straciło na swej aktualności."I stała się ciemność" to krytyka życia społecznego i politycznego, wyrażona w opowiadaniach, które nazwałabym bajkami dla dorosłych. To uniwersalny obraz tego, jacy jesteśmy przedstawiony często za pomocą subtelnego humoru. Zdaje się, że opowiadania te są ponadczasowe i wciąż aktualne i właśnie to jest przerażające- że mimo upływu lat, zmian ekonomicznych, gospodarczych czy technologicznych wciąż społeczeństwo funkcjonuje w oparciu o podobne mechanizmy, a na scenie politycznej wbrew pozorom też niewiele się zmienia. Opowiadania Wolskiego można także potraktować jako głębokie studium ludzkich zachowań. Przedstawia bowiem sylwetki różnych ludzi i mechanizmy, którymi się kierują. Oprócz satyry znajdziemy tu także... kryminał. Szkoda, że znalazło się tu króciutkie opowiadanie kryminalne- jest świetnym materiałem na "pełnometrażową" powieść i ciekawa jestem jaki byłby efekt, gdyby autor rozbudował tę opowiastkę do rozmiarów samodzielnej książki.

Moją szczególną uwagę przykuło wspomniane wyżej opowiadanie kryminalne oraz tytułowe "I stała się ciemność"- jedna z dwóch dłuższych prac. To inspirująca opowieść, która skojarzyła mi się nieco z "Wehikułem czasu" Wellsa oraz kilkoma horrorami, niegdyś namiętnie przeze mnie oglądanymi.
  
Wszystkie opowiadania zebrane w tym tomie pochłonęłam w ekspresowym tempie. Wolski zapewnił mi wspaniały jesienny wieczór pełen wrażeń, rozrywki i refleksji. Wrażeń nie tylko literackich- okładka książki jest jedną z tych, którymi nie mogę przestać się zachwycać. Nie jest to tylko zasługa hipnotyzującej grafiki, ale też wspaniałej faktury papieru wykorzystanego do produkcji okładki. Wciąż zastanawiam się, do czego mogłabym to porównać- najlepiej sprawdźcie to sami.
  
Książkę zdecydowanie polecam. Komu? Wszystkim, bo wierzę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Zarówno osoby zainteresowane polityką jak i fantastyką, kryminałem jak i obyczajówką. Naprawdę warto przeczytać.


 
Za książkę dziękuję Wydawnictwu M.
http://www.mwydawnictwo.pl/p/1065/i-sta%C5%82a-si%C4%99-ciemno%C5%9B%C4%87

9 gru 2013

Hans- Joachim Lang- Kobiety z bloku 10. Eksperymenty medyczne w Auschwitz

Hans- Joachim Lang- Kobiety z bloku 10
Eksperymenty medyczne w Auschwitz
Przełożyła Eliza Borg
Wydawnictwo Świat książki
Warszawa 2013
Format  145 x 205 mm
303 strony
Wyobraź sobie najbardziej przerażającą książkę, jaką czytałeś. Taką, która zmroziła Ci krew w żyłach i sprawiła, że nie mogłeś potem spać. A teraz przełóż tą historię na półkę "bajeczki dla dzieci", bo to prawdopodobnie nic w porównaniu z tym, co przydarzyło się kobietom z bloku 10. i tym, co opisuje H.J. Lang w swojej książce.
  
W obozie w Auschwitz jeden blok przeznaczono na blok medyczny, w którym kilku lekarzy przeprowadzało na więźniach pseudonaukowe eksperymenty. Nie byli to medycy, którzy dopiero co skończyli szkołę, ale często ludzie, którzy mieli na swoim koncie sukcesy w dziedzinie medycyny. Co więc skłoniło ich, by złamać przysięgę Hipokratesa i wyrządzać ludziom tak ogromną krzywdę? I czy bestialstwo i brak poszanowania godności drugiego człowieka można usprawiedliwiać ideologią wpajaną od najmłodszych lat?

"(..) nawet jeśli miałby jakieś zalety, to jednak był jednym z nich: lekarzem w nazistowskim Auschwitz." (cyt. str. 165)

"Kobiety z bloku 10" to zbiór relacji świadków eksperymentów pseudonaukowych- zarówno ich ofiar jak i pomysłodawców i wykonawców. Wszystkie fakty przedstawione w książce, Lang uwiarygadnia podając źródło, z jakiego czerpał informacje. Książka ta jest wstrząsającym świadectwem okrucieństwa jakiego dopuścili się ci, którzy powinni służyć pomocą. Wywołuje burzę odczuć- od smutku, współczucia i żalu po niedowierzanie z domieszką wstydu i złość oraz poczucie niesprawiedliwości. Czytałam tę książkę wściekła i ze łzami, a na myśl o tych nazistowskich "lekarzach" przychodziły mi tylko niecenzuralne słowa.

Wiele książek polecałam Wam jako świetną lekturę. To nie jest świetna lektura, a przynajmniej uważam, że nie jest to stosowne określenie- jest bolesna i fakt, że została pięknie wydana i czyta się ją błyskawicznie nie ma tu większego znaczenia. Jest to książka, którą powinni przeczytać wszyscy, bez względu na poglądy, pochodzenie czy gusta, jedynym ograniczeniem zaś powinien być wiek czytelników, bo taka doza okrucieństwa nie powinna być przeznaczona dla zbyt młodych ludzi.


Za książkę dziękuję Taniej Książce
http://www.taniaksiazka.pl/
Zapraszam także na blog związany z Tanią Książką- kochamyksiazki.pl

7 gru 2013

Młodzi wolą papier

Na przełomie września i października (25.09.-18.10.), w Wielkiej Brytanii przeprowadzono ankietę wśród 1420 osób w przedziale wiekowym 16-24 (tzw. młodzi dorośli), w której pytano m.in. o książki. Przedstawicieli zinformatyzowanego pokolenia poproszono o wybór preferowanej formy lektur. Badanie wykazało, że aż 62% respondentów woli książki w formie papierowej niż cyfrowej.
  
Wydawałoby się, że w świecie, w którym gadżety elektroniczne wkraczają w każdą strefę naszego życia młodzi ludzie chętniej sięgną po czytniki niż po papier. A jednak. Wygrała tradycja. Dlaczego? Powody są różne- wciąż chcemy dostać coś fizycznego, kiedy wydajemy pieniądze. W przypadku książek dla wielu ludzi ważne jest to, że mogą łatwo udostępnić je innym, lub po prostu sprzedać po przeczytaniu. Ogromną wagę przywiązujemy do tego, jak książka wygląda i mimo, że czytanie to rozrywka czysto intelektualna, lubimy mieć z nią fizyczny kontakt. Ponadto wielu ludzi tworzy swoje domowe biblioteczki i napawa się widokiem pełnych półek, bynajmniej nie wirtualnych.

Na popularność e-booków wpływ niewątpliwie mają też kwestie finansowe. Mimo, że same lektury w formie cyfrowej są tańsze, niż ich papierowe odpowiedniki, to jednak ceny czytników są dla większości osób zbyt wysokie. Zaledwie 8% badanych stwierdziło, że ceny czytników są na odpowiednim poziomie.
                                                                                                                                                               
Jako, że mieszczę się w podanym przedziale wiekowym pozwolę sobie wypowiedzieć się w tej kwestii. Dla mnie wybór jest oczywisty- papier.
  
Do e-booków wciąż nie mogę się przyzwyczaić (inaczej niż do audiobooków, ale to zupełnie inna bajka). Czytanie z wyświetlacza czy monitora nie jest wygodne przy dłuższych tekstach. Ceny czytników też nie nastrajają mnie optymizmem, dlatego korzystam z różnych aplikacji. To wszystko jest dla mnie po prostu utrudnieniem, zbędnym komplikowaniem sprawy. Owszem, e-booki są wygodniejsze w podróży, gdy dodatkowe kilogramy w postaci książek są niechcianym balastem.
  
A dlaczego papier? Może dlatego, że z takimi książkami jestem związana emocjonalnie? Nie wiem jak to nazwać. Jest w zwykłych książkach pewna magia. Dotyk papieru, zapach- czy to nowiutkiej lektury, czy leciwego tomu z biblioteki, szelest kartek. Stos książek piętrzący się na nocnym stoliku, kolejne zapełniające się półki. Okładka, którą można pogładzić, która mówi dużo o książce, którą ma się w ręku. Ale też aspekt społeczny, którego dotąd sobie nie uświadamiałam. Kiedy jestem w miejscu publicznym i trzymam w ręku telefon lub inne urządzenie elektroniczne, ludzie nie podchodzą, a wręcz omijają mnie nieco, szanując moją prywatność. Nikomu do głowy nie przyjdzie, żeby zerknąć przez ramię. Kiedy zaś trzymam w ręku książkę większość spogląda ciekawie, jestem zagadywana i pytana o tytuł, o treść, o autora, o gatunek i o setki innych rzeczy. Kiedy stoję gdzieś pogrążona w lekturze często nawet nie zauważam, że ktoś pochyla się przede mną próbując dojrzeć napis na okładce. Nie ma sympatyczniejszych pogawędek niż te, wywołane przez książkę. Książki papierowe to magnes, który działa nawet na tych, którzy czytają tylko tyle, co statystyczny Polak.

A Wy- wolicie lektury w wersji papierowej czy cyfrowej? Czy myślicie, że e-booki mimo wszystko mają szansę wyprzeć tradycyjne książki, które za kilka lat przejdą do lamusa? A może wręcz przeciwnie- to e-booki zanikną?


PS. Jeśli wolicie papier, to przypominam o trwającym do 14. grudnia Przypadkowym konkursie, w którym możecie wybrać i wygrać jedną z dwóch książek Jacka Getnera z serii "Pan Przypadek i...". Zapraszam tutaj.

4 gru 2013

Lewis Trondheim- Mucha

Lewis Trondheim- Mucha
Wydawnictwo Mroja Press
  Warszawa 2009
Format 130 x 204 mm
104 strony
Mucha jaka jest, każdy widzi. Ale czy zastanawialiście się nad życiem takiej pospolitej muchy? Nad tym jakie ma pasje, co lubi, czy ma przyjaciół? Bo wrogów ma i to na każdym kroku. Lewis Trondheim funduje nam wycieczkę po muszym życiu. Towarzyszymy małej muszce od chwili narodzin i poznajemy z nią świat. Nie jest to jednak taka zwykła mucha. Przypadek sprawia, że jej losy potoczą się zupełnie inaczej...

"Mucha" to komiks wyjątkowy, w którym nie pada ani jedno słowo- to zrozumiałe skoro bohaterem jest owad, ale role poboczne zostały obsadzone też przez gatunek ludzki i on też pozostaje tu niemy. To daje jeszcze większe pole do popisu wyobraźni. Wymowa tego zabawnego, groteskowego powiedziałabym komiksu, nie jest jednoznaczna- dzieło Trondheima można odbierać oczywiście dosłownie, jako naświetlenie spraw małych, błahych i przy tym zwrócenie uwagi na tak banalne sprawy jak np. dbanie o czystość. Ale możemy doszukiwać się tu metafory- oto mała, nic nieznacząca jednostka, po której nikt niczego dobrego się nie spodziewa wybija się poza swoje nędzne środowisko i osiąga coś naprawdę wielkiego (ale czy dobrego?). Przyznam, że zakończenie jest zaskakujące.

Komiks ten nie dość, że niemy to jeszcze czarno-biały, a więc coś dla fanów stylu retro. Grafika jest miła dla oka. Ramki są równe, a autor ukazuje sceny klatka po klatce, zdarzenie po zdarzeniu, tak, że mimo braku tekstów całość jest czytelna i zrozumiała. Komiks czyta się bardzo szybko i płynnie.
  
"Mucha" to świetna zabawa, która przy okazji pozwala na rozwinięcie wyobraźni. Zdecydowanie polecam wszystkim- i dużym i małym. Idealna ekspresowa lektura na jesień (o ile nie brzydzą Was owady, których ojczyzną jest kuchenny śmietnik). Zwłaszcza dla kreatywnych.


Za możliwość podejrzenia "jednego dnia" z życia Muchy dziękuję księgarni ComicShop
http://www.comicshop.com.pl/mucha.html

2 gru 2013

Edward Mogilski- Martwa laleczka



http://www.koobe.pl/1462033,ebook,martwa-laleczka.htm